Bylo ich troche zapewne. Wiec piszcie chetnie poczytamy co "jada sie na rejsach"
Przemek zabral na rejs wiadro (i tu nie przesadzam) sledzi w smietanie z cebula. Po zjedzeniu sledzi zostala jeszcze 1/2 wiaderka smietany. Dokladnie nie pamietam kto pocisnol pierwszy ale juz po chwili kazdy uczestnik rejsu byl caly w smietanie. Smietanka lezala rowniez na pokladzie. NIestety 1 nieszczesny kawalek sledzia zostal i poslizgnela sie na nim Natalia. oczywiscie po zakonczeniu wszyscy zaczeli zbiorowa kompiel. No i dla wtajemniczonych "gdzie som moje dokumety ... gdzie one sa"
Post został pochwalony 0 razy
Monar Majtek
Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 150 Przeczytał: 0 tematów
Ja pamiętam akcje z barcina w szczególności dwie najśmieszniejsze. Pierwsza to przemek obsikujący szybę salonu fryzjerskiego w którym było trochę ludzi a druga to akcja na działkach i sytłacja wiśnie, koleś 2x2 , bijatyka i tekst jakiejś babki "to co zrobiliście to wcale nie było śmieszne". Pamiętam też mój skok na pomost w barcinie i pękającą podczas lądowania dechę a później mokre buty i ból jąder i wasz szyderczy śmiech
Pamiętam nasz "rejs" do sadłogoszcza bez silnika w tamtą stronę był luz bo z wiatrem płynęliśmy ale powrót to z 10 h trwał i skrobek burłaczący 300 metrów od łódki pamiętam że wtedy wszystkie liny powiązaliśmy żeby mógł nas ciągnąć bowiem przy brzegu bagno było no i moje złe samopoczucie przez cały dzień.......
Zobacz następny temat Zobacz poprzedni temat Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach